Gdyby wrocławski kwintet JAMAN oceniać czysto muzykologicznie, należałoby mówić o sprawnym pastiszu – panowie z wielką gracją podszywają się pod reggae, choć w rzeczywistości uprawiają bezceremonialny gatunkowy sabotaż. Ich naturalne środowisko to raczej nie Kingston, lecz ontologiczna przestrzeń rozpięta między baobabem, falafelem a stanem permanentnego, egzystencjalnego rozkojarzenia.
Muzycznie to propozycja dla akustycznych smakoszy - pulsujący bas, skradająca się elektronika, duby kręcone na żywo i absolutnie genialne dialogi gitary z klarnetem. To dekonstrukcja jazzu i psychodelii podana w formie bezpretensjonalnych piosenek o odcieniach melancholii, codziennych mikrozachwytach i trudnej sztuce całodniowych spacerów.
Kontekst personalny również nie znosi banału. Jaman to dzieło wyhodowane w inkubatorze wrocławskiego Klubu Szalonych. Jeśli cenicie Państwo rodzimą alternatywę, nazwiska te powinny rezonować z projektami takimi jak Sneaky Jesus, Ślina, Torteks czy Daffodil Pill.
Zaleca się porzucenie wszelkich muzycznych ortodoksji i przygotowanie na mocny sabotaż.
Protokół jamanizmu zabezpieczają:
Adam Chmura - Perkusja / Wokal
Maksymilian Gwinciński - Klarnet / Wokal
Filip Hryniewicz - Gitara / Wokal
Beniamin Łasiewicki - Bas / Wokal
Filip Zakrzewski - Synth / Dub
FB:https://www.facebook.com/search/top/?q=JAMAN
IG:https://www.instagram.com/jamanmaniokband/
LIVE: https://www.youtube.com/watch?v=Psv6lnDemNA&list=RDPsv6lnDemNA&start_radio=1
www.szalonych.club
Fot. Jagoda Turska